zakładam, że nigdy nie jeździłeś Golfem Mk I, a jeśli juz był to wrak spawany z 3 rozbitków i jednego przystanku autobusowego. Pierwszy golf to było genialne auto; proste, niezawodne, fumkcjonalne, trwałe. Gdzieś w Oldtimer Markt czytałem o facecie, zo zrobił milion kilometrów z silnikiem 1,0. Palił bardzo mało; zarówno benzyniaki i diesle.

A tak w ogóle radziłbym nie porównywać dawnych koni mechanicznych z obecnymi. bo są to raczej tłuste, gnuśne kuce. Przykład – znajomy posiada Fiata 131 Abarth z podstawowym silnikiem 140 KM. Zasilanie dwa dwugardzielowe gaźniki Weber. Efekt? auto „dostaje szajby” przy choćby lekkim dotknięciu gazu. Porównaj z dowolnym wolnossącym autem o podobnej mocy i pojemności. Przebieg momentu obrotowego uzależniony od map wgranych do pamięci komputera; pierwszy centymetr-dwa wciśnięcia gazu nie daje praktycznie żadnego efektu. Poza tym wyższa masa też robi swoje, odbierając jakieś 50% zabawy. Zresztą to drętwa gadka – przejedź się kiedyś choćby taką Hondą CRX model przełom lata 80/90 to zrozumiesz o co mi chodzi. Warunek – auto nie może być zuzyte a w zasadzie zakatowane. Ale z tym jest trudno w buracznym kraju nad Wisłą