Niedawno kupowałem nowy samochód średniej klasy. Odwiedziłem kilka salonów i natrafiłem tylko na nielicznych profesjonalnych sprzedawców – tzn. takich, którzy RZECZYWIŚCIE chcą coś sprzedać. „Najlepiej” było w salonie Toyoty – salon prawie pusty (mało klientów) a pracownicy zajmowali się wyłącznie rozmowami między sobą. Próbowałem o coś zapytać – nie było takiej możliwości! Czekałem 20 min. W końcu dałem za wygraną: „nigdy więcej Toyoty”!