Wszyscy pracujący przez 40 lat płacą po 20% swoich wynagrodzeń do wspólnej kasy, by potem przez 15 lat odbierać po 60% swojego wynagrodzenia. Część po drodze umiera, część pracuje dłużej, część krócej. Wszystko jest szacowalne i ma sens dopóki nie zaczniemy wprowadzać przywilejów dla pewnych grup zawodowych – np 100% wynagrodzenia, np sporo wcześniejszy wiek emerytalny itd itp. Politycy zaczynają się gubić, nie zwracają uwagi na szacunki i liczby w ogóle. Wyborcy też.

Generalnie Bismarckowi chodziło o dwa cele ( z dzisiejszego punktu widzenia):

1) Zapewnienie ludziom środków na starość, bo jak widać po politykach i wyborcach niefrasobliwość w tym względzie ogromna. Nie odłożą sami. Najczęściej, bo nie mają z czego, a chcą dorównać bogatszym (motor obecnego rozwoju 🙂 )

2) Zapewnienie rewaloryzacji kwoty wypłacanej, bo głównym wskaźnikiem był czas odkładania i stosunek do średniej, a nie własne zarobki jak jest teraz po reformie.