rm1973 napisał:

> Zwracam uwagę, że stratę zanotowała spółka Presspublika, o stratach same

> j Rz nie ma słowa w artykule. A Presspublika to nie tylko RP. Być może straty s

> ą spowodowane wprowadzeniem na rynek URz, które z oczywistych powodów nie da zy

> sku po kilku miesiącach działania.

Po pierwsze, stratę na początku działalności ponosisz wtedy, kiedy dokonujesz inwestycji „na rozruch”. Tymczasem „Uważam Rze” powstało w zasadzie bezinwestycyjnie, na wyposażeniu i środkach trwałych redakcji „Rzeczpospolitej”, i w unii personalnej obu redakcji. Z dużym prawdopodobieństwem można żałożyć, że koszty, w tym osobowe, były między redakcjami przerzucane. „Uważam Rze” to w sumie pismo, które powstało pod wybory.

Po drugie, tajemnicą poliszynela było że już w samym I kwartale 2011, zanim jeszcze powstało „Uważam Rze”, Presspublica miała prawie 10 milionów złotych straty.

Po trzecie, można w ogóle się zastanawiać, czy „Uważam Rze” miało być dochodowe, czy też miało być sprzedawanym w najlepszym razie „po koszcie” biuletynem propagandowym. Cena egzemplarza w wysokości 2,90 zł., obejmująca VAT i marżę dystrybutora i detalisty, nie wydaje sie obliczona na zysk, tylko na przyciągnięcie czytelnika. Przypominam że konkurencja w postaci „Polityki”, „Wprost”, czy „Newsweeka” sprzedaje się w kiosku po 5 zł., reklam ma zdecydowanie więcej, a cyrkulację podobną (licząc po nakładzie, bez zwrotów, których wysokość też jest istotna). Zresztą „Najwyższy Czas”, pismo o podobnej do „Uważam Rze” szacie graficznej, i mniejszej objętości, sprzedawane jest po 7 zł, i trzeba chyba założyć że JKM i towarzystwo z Nowej Prawicy ani do biznesu nie dokładają, ani przesadnie nie zarabiają, więc te 7 zł. za pismo o objętości i liczbie reklam takich jak „Uważam Rze” to rzeczywista cena.

I wobec powyższego tu zapewne jest pies pogrzebany. Do „Uważam Rze” trzeba dokładać stale przy tej cenie i nakładzie, nie tylko w okresie rozruchu, więc pewnie ten „największy tygodnik opinii” rychło skończy istnienie, podobnie jak inne wyborcze przedsięwzięcie, czyli „Wręcz Przeciwnie”, lub „Gazeta Polska Codziennie”, do której kupowania hurtem rozpaczliwie wzywa Redaktor Sakiewicz.

W Polsce po prostu ludzie kupujący i czytający prasę nie kupują pism prezentujących treści „prawicowo-PiSowskie”, bo mają inne poglądy. A ci którzy mają poglądy „PiSowskie” albo nie mają nawyku czytania prasy, albo nie mają na nią pieniędzy. O tym już się wydawcy wielu takich pism na przestrzeni ostatnich kilkunastu lat wielokrotnie przekonali.