Ksiadz, ministrant i pierwsze skojarzenie (od dobrych paru lat) …

Swoja droga – nie rozumiem czmu wszyscy tak bronia kosciola?

To czy Bog jest i to czy go nie ma, a takze z „ktorym” Bogiem mamy doczynienia,

nie zmienia prostego faktu:

„kosciol katolicki juz od jakiegos czasu nie jest jego reprezentantem”

Nie mowie, ze jednostki w jego strukturach go nie reprezentuja, bo kazdy czlowiek moze – ale, kosciol dostal wszystko na wyciagniecie reki, zwlaszcza teraz, oderwalismy sie od swiata przyrody i ludzie naprawde szukaja cos co zastapi wciaz modny (choc ulagodzony) imperatyw „zabijac aby zyc” – a KrK oferuje im:

1) zakazy

2) malowane figurki

3) i nagrode w niebie… co swoja droga warto rozwinac,

jak dla mnie, sprzedawanie swojego postepowania wzamian na obiecana nagrode jest conajmniej nieteges. Jesli cos dostajesz w zamian – to jest to zwykla transakcja a nie dobry uczynek, wlasne dobro i egoizm. Nie mowiac, ze nie jest to najlepiej przemyslana transakcja biorac pod uwage raczej slabe statystyki cudow/osobe. Nie mowie ze idea jest zla, warto postepowac dobrze nawet, ze zlych przeslanek bo to jak postepujesz takze definiuje ciebie – ale czy naprawde kosciol powinien uzywac tego na zachete? Czas idzie naprod, nikt juz sierpem siana nie kosi a kosciol i owszem (zakladajac wogole ze cos robi w tym polu a nie jest tylko firma ktora stara sie jeszcze utrzymac na rynku)