… i chyba malo kto o niej pamieta, ale stosowana juz kilkadziesiat lat temu – jedna firma niby chce kupic akcje, ale potem sie rozmysla, ceny akcji jeszcze bardziej spadaja, bo np okres ochrony przed wierzycielami sie zbliza ku koncowi… i wtedy nadchodzi ratunek z niby innych firm… ale znajac Chiny – to jeden wielki konglomerat panstwowy – i nawet jesli cos tam niby prywatnego jest, zaden problem taka firme szybko znacjonalizowac. Zupelnie jak w Rosji… lub na odwrot, bo chyba Putin teraz uczy sie od Chinczykow.

Kto to stosowal te metode? Japonia? Korea?

Trzeba ich ograniczyc, i to mocno. Bo wizja zaleznosci finansowej nie jest taka futurologiczna i nie takie sci-fi. Zreszta wizjezaczynaja sie zwykle od bajek typu sci-fi, a koncza sie w rzeczywistosci.