Dzieciaki generują masę kosztów, tego nawet ciężko zliczyć, moim zdaniem ciężko porównywać wydatki bezdzietnych par do tych które kilkoro mają na głowie. Z jednej strony mam to gdzieś że tzreba zdrowo zapierdzielać na swoje brzdące bo jak większosć pewnie rodziców mam świra na ich punkcie i wyrzeczenia własne nie bolą ale od strony ekonomicznej wkurzam się że to co ja wychowam bedzie pracowało także na emerytury tych którzy takich wydatków jak ja nie ponosili (pomijam już to że jako obecny 40letni „prywaciarz” normalnej emerytury pewnie wcale nie zobaczę).

Jest cała masa sposobów by wspierać wychowanie dzieciaków i moim zdaniem jest to ostatnie miejsce do cięć.