d).

W zalozeniu przynajmniej. Teoretycznie rzecz biorac, wyglada to tak: obligacje panstwowe krajow „w niebezpieczenstwie finansowym” znajduja sie w roznych rekach (a to prywatnych, a to instytucji inwestycyjnych – chociazby funduszy emerytalnych, a to bankow w innych krajach itd). Wyobraz sobie teraz – dla przykladu – ze, powiedzmy, banki w Argentynie zaniwestowaly 30 mld euro w obligacje rzadu wloskiego. Media zaczynaja donosic o takiej mozliwosci, ze Wloczy dolacza do Grecji w szeregu bankrutow (to tak dla uproszczenia, zeby nie pisac 12 stron analizy). Zrozumiale, ze wzbudzi to niepokoj bankow argentynskich, ktore albo zaczna szukac mozliwosci odprzedania obligacji, ktore trzymaja w swoim pakiecie inwestycyjnym, albo – co raczej w takim przypadku niespotykane, ale teoretycznie mozliwe – oprotestuja dlug i zaczna domagac sie natychmiastowej splaty.

Jesli – a moze raczej, kiedy tylko – zaczna, za ich przykladem pojda inni wierzyciele. Odbywa sie to najczesciej na zasadzie domina: banki argentynskie zaczynaja wystawiac na sprzedaz obligacje rzadu wloskiego na 30 mld euro. Przez jakis czas, na swiatowym rynku obligacji jest jakby „wiecej towaru” niz ten rynek moze zaabsorbowac w krotkim czasie. „Nadmiar towaru” powoduje spadek jego ceny (w przypadku obligacji jest to wzrost zysku, bo nomimalna wartosc 100 kupujesz za np. 87 – a przy docelowym wykupie, kiedy termin dlugu wygasa, dostajesz znow 100, czyli zysk wynosi 13 plus oprocentowanie, ktore dostales po drodze co pol roku). Inni wierzyciele, widzac spadek ceny (czyli wzrost zysku) najpierw zaczynaja martwic sie, ze nie zarobia tyle, ile by mogli, a potem, ze – skoro oficjalne obligacje rzadowe sa tak nisko cenione – musi to oznaczac problemy. I takze sprobuja pozbyc sie obligacji w swoim posiadaniu. Nominalna wartosc 100 zaczyna byc sprzedawana juz nie za 87, ale za 85, potem 82, potem 78, 72 itd, az „ideal siega bruku” i obligacje zaczynaja byc uwazane za „smieciowe” (junk bonds).

EBC, kupujac te obligacje, zapobiega tej sytuacji: po pierwsze, EBC od poczatku wie, ze kupuje dlug „zagrozony” – wiec nie ma miejsca na panike, a po drugie, zgadza sie poczekac, nawet gdyby splata nastapila z opoznieniem – wlasnie po to, by dluznikowi dac „czas na wziecie oddechu”.