Nie muszę brać kartki i pisać, bo i tak rolnik nie płaci podatku dochodowego. Nie dość tego – jak napisałam wyżej – podatnik zwraca mu „podatek rolny” z nawiązką, bo więcej dopłaca (20%) do „dopłat unijnych”. Tego nie przeskoczysz. Podatek rolny można tylko porównać z podatkiem od nieruchomości, tyle, że ja nie dostaję dopłat. „Składka” zdrowotna rolników dalej będzie kpiną z podatnika. A z kolei ustawa podatkowa jest napisana tak, żeby można było przemycić każde draństwo – słowa „przychód” i „dochód” są używane zamiennie. Poza tym – skąd wiadomo, jakie przychody maja rolnicy, skoro ich w ogóle nie wykazują? Bo politruki wyliczą średnią ze średnich i pomnożą/podzielą przez stopień upolitycznienia ? Przy okazji – co zrobiłby skarb państwa, gdyby przedsiębiorca zalegał mu 18 milionów zł? Pewnie oddał sprawę do komornika! A co robi skarb państwa w sprawie PSL? Kiedy odda sprawę do komornika?