Prywatyzować było trzeba. Te państwowe przedsiebiorstwa i banki, kiepsko zarządzane, obsadzane przez „polityków” i „Staszków, co chcieli sprawdzić sie w biznesie”, by nas donikąd nie doprowadziły, co najwyżej do Białorusi lub Ukrainy; to widać po tych spółkach, które nadal są państwowe lub komunalne. Banków nie wyłączając. Żaden normalny bank nie pozwoliłby sobie na zatrudnienie pajaca za 3 miliardy + VAT, żeby „reklamować” instytucję zaufania publicznego i wyprowadzać kasę tam, gdzie trzeba, a to właśnie robi wciąż zarządzany przez państwo PKO BP, jednocześnie dymając klientów, głównie emerytów, na odsetkach, prowizjach, i kredytach gotówkowych z niską ratką 22 złote miesięcznie za 1000 złotych, gdy konkurencja prywatna daje 19.

Tyle, że nie zawsze sprzedawano uczciwie. Celował w tym zwłaszcza pewien premier od „czterech reform”, jego koalicyjny wicepremier – piewca OFE, i ich ekipa. I, co gorsza, pieniądze z prywatyzacji przejedzono, zamiast inwestować w infrastrukturę. I to właśnie za to należałby się prokurator.