W okresie II RP absurdów gospodarczych było sporo. Państwo miało nastawienie etatystyczne, i dusiło obywateli podatkami, żeby akumulować środki na państwowe inwestycje. Największym na przykład biznesem na granicy polsko-niemieckiej i polsko-łotewskiej był przemyt cukru, który w Polsce obłozono akcyzą i kosztował 1 zł za kilo, podczas gdy państwo zachecało do eksportu po cenie dumpingowej bodajże 15 groszy za kg. Obejrzyj sobie zresztą kroniki PAT-a z budowy Rożnowa czy COP-u, to się pod względem natężenia i rodzaju propagandy niewiele różni od późniejszych PKF-ów z budowy Nowej Huty czy Nowych Tych.

Tylko to nie znaczy, że komuna miała lepszą receptę na rozwój. Wręcz przeciwnie.