To nie o to chodzi. Do hipermarketów jeżdże po zakupy trwałe i wielkogabarytowe srednio raz na miesiąc – kupuje przeciery pomidorowe, kasze, wodę , chemię, makaron, kosmetyki

Nie lubię za to nieświeżego jedzenia.

Skoro codziennie kupuję chleb ( kupujesz chleb raz na tydzień ? z ciekawości. pytam…) to od razu kupuję coś do chleba. Nie wyobrażam sobie jedzenia czterodniowej płynącej szynki albo zeschniętego twarogu. Także jakość warzyw jest w hipermarketach okropna.U rzeźnika pod pracą znam datę uboju i jakość mięsa, wiem kiedy jest cielęcina ( w czwartki ) a w hipermarkecie? Kurczak zakupiony na tacce zanim go zjem to zzielenieje. Przykład pomidorów – w szczycie sezonu pomidorowego mój supermarket sprzedała pomidory z …Hiszpanii!!! To znaczy że zerwano je jeszcze zielone, zasypano konserwanetem a jak przyszła pora sprzedaży w jedna noc w magiczny sposób dojrzały na czerwono ( moja kuzynka pracowała przy hiszpańskich pomidorach więc wiem jak to się odbywa). Naprawdę chcesz to jeść? Nawet za 1, 99zł?

Poza tym próbowałam robić zakupy rzadziej no i dużo więcej jedzenia mi się marnuje bo oprócz siebie żywię także rodzinę która zje albo nie zje, wyżre zapasy albo wzgardzi serem.