blust napisał:

> Rzad emitujacy wlasna walute nie moze zbankrutowac

A to ciekawe, bo wszystkie przypadki repudiacji w historii dotyczyły państw emitujących własną walutę.

> powinien wlewac do gospodarki tyle pieniadza (zauwazny ze z powyzszego rownania wynika ze jak jest deficyt to gospodarka ma wiecej pieniedzy) az popyt bedzie na tyle duzy ze zniknie bezrobocie.

To kiedy wybierasz się do Sztokholmu po odbiór nagrody nobla z ekonomii? Jakież to proste, wlewać w gospodarkę aż zniknie bezrobocie… A jak brakuje tego, co można wlać, to dodrukować, nie? I tak do skutku, drukować i wlewać, drukować i wlewać, aż pewnego dnia pstryk i nie ma bezrobocia. Naprawdę należy Ci się ten nobel 🙂

> Neoliberalowie nie rozumieja roznicy miedzy panstwem ktore ma wlasna walute (jak Polska) i ktore moze jej kreowac ile chce az zniknie bezrobocie

W latach 80-tych XX wieku też co niektórzy twierdzili, że państwo może kreować tyle waluty, ile chce. Efekt był taki, że pensja otrzymana 10 dnia miesiąca, pod koniec miesiąca była dwa razy mniej warta. A jacy ludzie byli wtedy szczęśliwi, że nie ma bezrobocia! W ogóle było super, każdy był wtedy milionerem 🙂

A tak poważnie, nie przeceniaj odwrotnej zależności pomiędzy inflacją a stopą bezrobocia, bo nie zawsze się ona sprawdza. Stopa bezrobocia zależy od wielu czynników, nie tylko inflacji, dlatego bezrobocia nie zlikwidujesz przez samą emisję waluty. Już nie mówiąc o tym, że inflacja to nie jedyny negatywny efekt nadmiernej podaży pieniądza. Z dwojga złego, wysokie bezrobocie jest dla gospodarki mniej szkodliwe, niż zalanie jej walutą szybko tracącą na wartości, a takiej utraty w Twoim scenariuszu nie dałoby się uniknąć. Zresztą bezrobocie w Polsce jest w rzeczywistości ponad dwukrotnie mniejsze niż wykazują statystyki. Większość ludzi pracuje jednocześnie figurując w rejestrze bezrobotnych. Podsumowując, to nie bezrobocie jest największym problemem polskiego państwa, ale właśnie narastający dług.