Zacznijmy od tego że spór poszkodowanego z ubezpieczalnią jest oparty o zasadę konradykcyjności. W przypadku gdy wina sprawcy jest bezsporna ubezpieczyciel winny jest wyrównać szkody tak jakby wypadek nigdy się nie wydarzył z kolei na poszkodowanym ciąży obowiązek minimalizacji strat. Jedymi słowy jeżeli ubezpieczalnia odmawia dostarczenia auta zastępczego ponieważ nasze auto w opinii rzczoznawcy nie nadaje się do jazdy to albo musi wypłacić koszta auta zastepczego (adekwatnego do uszkodzonego) albo ekwiwalent za utratę użyteczności auta (50 – 150 zł/dzień). Może to się odbyć w wyniku polubownej negocjacji (patrz art. 917 KC) albo swój finał sprawa może mieć w Sądzie Rejonowym, gdzie decyzji odnośnie zasadności tych roszczeń dokona sędzia. Koniec i kropka w tym temacie.