Planowane „oszczednosci” poglebia kryzys i spowoduja ze w 2013 beda slyszec ze musza… jeszcze wiecej „oszczedzac”.

Fakt 1:

Portugalia ma bezrobocie.

Fakt 2:

PKB = wydatki.

Bezrobocie powstaje gdy wydatki sa mniejsze niz mozliwy PKB. Tak wiec Portugalia nie zyje „ponad stan”, zyje „ponizej stanu”. Wydatki powinny byc wieksze zeby zatrudnic 10% bezrobotnych i zapewnic Portugalczykom poziom zycia o 10% WYZSZY niz obecnie. A ciecia wydatkow spowoduja obnizenie i… wzrost deficytu. Genialne!

Fakt 3:

deficyt rzadu = nadwyzka sektora prywatnego.

Gadanie ze maly deficyt to „dobry wynik” to idiotyzm.

Problem jest taki ze rzad Portugalii moze zbankrutowac bo Portugalia jest w zlym systemie monetarnym: Euro.

Wlochy i Grecja *najpierw* pozyczaja Euro na rynku (Euro ktore bylo wczesniej wykreowane „z niczego” przez ECB), potem moga je wydac.

USA czy Japonia *najpierw* kreuja z niczego dolary i jeny (nie moga ich pozyczyc ani zabrac podatkiem zanim jej nie wyemituja, bo sa jedynym zrodlem dolarow/jenow we Wszechswiecie) a *potem* powstale w tej operacji rezerwy miedzybankowe zamienia na obligacje. Chetni sie znajda niezaleznie od oferowanych stop procentowych bo owe nadwyzkowe rezerwy sa marginalnie mniej warte niz jakiekolwiek obligacje. To tlumaczy dlaczego np. Japonia ma niskie stopy mimo dlugu 2x wiekszego niz Wlochy – stopy ustala tam bank centralny, nie rynek. Nawet jakby rynek wolal poniesc strate i nie chcial obigacji to nie szkodzi, bo jak widac z powyzszego obligacje NIE finansuja wydatkow panstwa (jak to jest w przypadku krajow Euro).

Wyjasnienie mechanizmu:

neweconomicperspectives.blogspot.com/2009/11/what-if-government-just-prints-money.html

Rzad emitujacy wlasna walute nie moze zbankrutowac, powinien wlewac do gospodarki tyle pieniadza az popyt bedzie na tyle duzy ze zniknie bezrobocie. Ostatni raz jak sprawdzalem bezrobocie bylo pow. 10% wiec deficyt jest ZA MALY. Jak bedzie recesja to deficyt trzeba zwiekszyc a nie zmiejszac.

Za male wydatki (np. jak sektor prywatny oszczedza) powoduja bezrobocie. Wiec wtedy panstwo musi wydatki ZWIEKSZYC, zmniejszenie wydatkow automatycznie zwiekszy bezrobocie i… paradoksalnie deficyt tez. Grecja i Wlochy sie bolesnie o tym przekonuja. Polak Kalecki rozumial to 60 lat temu.

bilbo.economicoutlook.net/blog/?p=12473

W kraju z wlasna waluta deficyty nie powoduja wzrostu stop procentowych. I nie moga wyprzec oszczednosci, sa ich jedynym zrodlem! To rachunkowosc, nawet nie ekonomia. bzdura jest tez ze emisja obligacji chroni magicznie przed inflacja, jest tak naprawde (nieco) bardziej inflacyjna. Ale trzeba wiedziec jak dzialaja banki zeby to zobaczyc.

ZADEN kraj z wlasna waluta nie zbankrutowal. Dokladnie zaden. Kazdy z krajow ktory zbankrutowal mial dlug w obcej walucie albo zalozyl sobie na szyje petle w postaci sztywnego kursu wymiany na cos czego nie emitowal (np. zloto, Euro, dolar jak Argentyna w 2000r). Jedynie Japonia wypiela sie na USA w 1941r. ale to bylo gdy byla w nimi w stanie wojny.

Zrozumienie czym sie rozni Euro od kraju z wlasna waluta, podstawy ekonomii monetarnej (podstawy nieznane ekonomistom glownego nurtu ktorzy pleca np. o bankructwie USA):

www.gurufocus.com/news_print.php?id=147269