A moze producenci platkow sniadaniowych maja racje nie podajac informacji dotyczacych zalecanej ilosci ich spozycia przez dzieci. Sniadanie ma dostarczyc energii na caly dzien, i nie ma w tym nic zlego, jesli zawiera o wiele wiecej weglowodanow niz inne posilki w ciagu dnia. Co wiecej, rozwoj dziecka jest sprawa bardzo indywidualna i to rodzice powinni dokladnie wiedziec, ile danego produktu moze zjesc ich dziecko. Jesli rodzic faszeruje swoje potomstwo ciastkami, batonami i innymi slodyczami w ciagu dnia to oczywiscie powinien po pierwsze tego zaniechac, a po drugie odpowiednio zmniejszyc porcje platkow. Nie ma w tym rowniez nic zlego, ze producent rekomenduje wizyte u lekarza. To lekarz pierwszego kontaktu powinien doradzic rodzicowi, ile dane dziecko ma spozywac dziennie kalorii, jaka ilosc tluszczow, a ile weglowodanow i protein. Jesli lekarz nie pomoze, prosze udac sie do dietetyka. Czy racjonalne i odpowiedzialne myslenie jest az tak trudne dla rodzicow w tych czasach??