Na giełdał nie kupuje się wytworzonego towaru.

Na giełdach kupuje się wirtualnie (czyli nic), i tak powstaje wirtualna przewaga popytu nad podażą i rośnie realna cena towaru.

Gdyby taki jegomość kupił realnie dwa miliony baryłek ropy i chciał ją dalej realnie odsprzedać to dawno dałby sobie spokuj z tym handlem. Taki jegomość zarabia nie na ropie, ale na tym że przyczynił się do wirtualnej zwyżki cen ropy i sprzedaje wirtualnie po cenie wirtualnie zawyżonej.

Zamknąć wszystkie wirtualne giełdy i problemu nie będzie. Jeżeli ktoś chce kupić dwa miliony baryłek ropy musi warunkiem niech będzie jej odbiór. Skończy się wirtualne zawyżanie cen towarów i powróci na ziemie normalnośc.

Zgoda na wirtualne obroty to zgoda na PIEKŁO NA ZIEMI.

Kto tą zgodę wydał? Oczywiście, że politycy, których w garsci teraz mają „spekulanci” giełdowi, a nie odwrotnie. Polityka i pieniądz od wieków idą rączka w rączkę. Pogonić badziewie polityczne i finansowe i problem będziemy miec z głowy.