„Piotra i Pawła”, „Almę” itp. Te sklepy tylko udają delikatesy. Obsługa jest gorsza niż w takiej „Biedronce” czy „Lidlu”, obrażone dziunie na miarę tych w sklepach typu „Makton” i „Markpol”. „Alma” ma w swojej ofercie kosze prezentowe, które można przygotować przy pomocy obsługi sklepu. Wydałam 2 stówy i musiałam sama sobie taki kosz przygotować, bo pani ekspedientka stwierdziła „ja tam nie będę pani nic radzić, sama sobie pani zobaczy i wybierze”. Rzecz jasna – obrażonym tonem. Postawiła koszyk i … samoobsługa, a potem tylko pospiesznie obwiązała wszystko folią i jakąś wstążeczką, na odczepnego. Poza obsługą, w „Almie” odradzam wędliny – są stare, zleżałe, nie dziwne, skoro gdzie indziej można kupić je taniej, nawet w osiedlowym sklepiku.