Rzepy na razie nie dotknę i będę ją omijał szerokim łukiem.

Pierwsze adoptowane dla kasy dziecko Hajdarowicza, Przekrój, czytam w internecie od prawie pół roku, bez większego zachwytu. Nie ma tam już kącików ani autorów przekrojowych. Mało dobrze napisanych artykułów, czasami trafi sie dobry wywiad (zwłaszcza Miecugowa), za to dużo recenzji różnych „produktów kultury” pachnących na kilometr kryptoreklamą.

Ogólnie, nieprzyjazna nawigacja na stronie, jej siermiężna estetyka i treściowa zawartość bez polotu, z ciężarem „prowincjonalnej” powagi nie zachęca do kontynuacji prenumeraty.

Nie ukrywam, że moją decyzję w sprawie Przekroju, przyspieszy „wspólnota kasy” z Rzepą



„Już lepiej mieć siano w głowie, niż słomę w butach.” – A. Andrus