na identycznych zasadach zarobek = udowodnione przychody – udowodnione koszty, to jestem za. Księgowi trochę zarobią, ale przynajmniej w końcu będzie sprawiedliwie.

Jawność zarobków – na pewno cała budżetówka i spółki z >50% udziału państwa i samorządów, poza tym – dyskutowałbym, ewentualnie dorzuciłbym spółki publiczne w sensie giełdowe.