Dlaczego?

Otóż – był to prawdopoodbnie jedyny kraj, w którym w latach 1929-1935 liczba samochodów w użyciu SPADŁA – konkretnie z 29423 sztuk do 24821 sztuk. Owszem, zaraz usłyszę wrzask, że wielki kryzys, ale w innych krajach w tym samym czasie ta sama liczba wzrosła, czesto nawet bardzo – w Czechosłowacji (2,5 raza mniejszy kraj) z 60 na 112 tysięcy, w tych biednych Włoszech ze 190 na 370 tysięcy. reszta Europy to już abstrakacja – taka Francja z jednego na dwa miliony. Prawda jest taka, że to polactwo samo sobie strzelało w stopę – gwałtowny spadek liczby aut w Polsce tylko w małym stopniu był wynikiem kryzysu – w większości był to efekt pazernych urzędasów opodatkowujących prywatnych właścicieli (bo przecież bogacze) i przewoźników samochodowych (konkurencja dla świętych, najlepszych PKP, co to jak pociąg jechał to chłopi zegarki etc).