Kiedyś mowiło się, ze Comarch to murzynownia, ale Filipiak przynajmniej wymyślił PRODUKTY i je sprzedaje. Praca w Comarchu ma minimum sensu. Ten facet jest ordyranrym handlarzem mlodością – coś czego na zachodzie jest wielki deficyt, a my oddajemy prawie darmo. Nie jest to zadne przedsiębiorstwo informatyczne, rownie dobrze facet mógłby sprzedawać murzynów do kopalni diamentu.