Od oszołomów zwykło się wyzywać osoby, które wbrew domorosłym liberałom z kozich wólek, wskazywały na zagrożenia płynące z dzikiej prywatyzacji polegającej na wyprzedawaniu najważniejszych sektorów do rąk, często państwowych, zagranicznych grup kapitałowych.

Najczęściej nie była to żadna prywatyzacja, bo udziały w firmach kupowały spółki w 100% należące do skarbów państwa zachodnich.