w urzędach jest w naszym kraju normą. Podam dwa przykłady: 1) załatwienie pozwolenia na budowę dotyczącą rozbudowy zakładu i zatrudnienia dodatkowych osób, gdzie UM Mysłowice powinno na tym zależeć, trwało ponad rok, przy czym trzeba był się w UM przypominać, że takowe dokumenty są u nich złożone; 2) Inwestycja w Bobrownikach Śl. gdzie Pani w urzędzie wysłała architekta z dokumentacją do zatwierdzenia do Polskiego Związku Wędkarskiego, ponieważ na mapie był rów melioracyjny. Ot, takich mamy urzędników.