Tankuje diesla za 1.20 euro (5,24 PLN), zarabiam miesiecznie 5500 euro (24000 PLN) netto. W sumie jak będzie coraz droższe paliwo w Polsce, to mniej złomu będzie mi wjeżdżać przed moją beemę jak będę sunął na święta do Wawy. Mogliby też wreszcie zacząć kasować na autostradach, ale tak żeby szaraków zabolało.

A wy się tam dalej bawcie w zieloną wyspę i słuchajcie z otwartą gębą, jak wam rząd i GW tłumaczą, że wszystkiemu winna Grecja, strefa euro, powódź w Tajlandii, rewolucja w Libii i …oczywiście cykliści.

Kto głupi, sam sobie winny.