I to o niebo lepiej niż z alkoholem. To kwestia zrozumienia swojego umysłu i tożsamości we Wszechświecie. No i pamiętania jakimi zwierzętami stają się niektórzy ludzie po konsumpcji tych molekuł etanolu. Byłem ostatnio w Warszawie i podczas pobytu w Hostelu Kanonia przyszła para z dwoma butelkami wina. Nalali mi szklankę bursztynowego winka z Mołdawii a ja mówię że nie piję w ogóle z zasady szacunku dla własnego umysłu. A oni dlaczego? Po 2 godzinach naszej rozmowy o filozofii, ekonomii, itd, ja siedzię szczęśliwy i trzeźwy („moje” wino wypiła Holenderka która akurat przyszła do kuchni / jadalni bo nie mogła spać bo ktoś w jej pokoju chrapał) a i ten chłopak i jego koleżanka, po 2 butelkach wina sami byli żywym dowodem dlaczego ja nie piję. On, słaniający się na nogach, już o niej nie wspomnę.