Biednemu i niepoważanemu nie należy się szacunek i w związku z tym zadośćuczynienie na wypadek, gdyby ktoś go bezpodstawnie szkalował? Tylko kolesiowi z milionami i jego nabzdyczonej małżonce, co to kicz-willę sobie stawiają? Gdzie wolność słowa? Może ktoś, zamiast szukać tematów zastępczych, zainteresowałby się legalnością interesów tego pana?